klakson Laguna II nie działa
   
  • mistrzostwa swiata w biegach ulicznych 2006
  • emjot treeco tr opinie
  • tanie kwatery w szczyrku
  • canon ip2200
  • ranking filologii angielskiej
  • mysz optyczna pobr prdu
  • oknopast
  • wireless laser mouse
  • Ogame symulator
  • Boże Narodzenie i Adwent
    klakson tipo am 80 fiamm
    klakson na dźwigni kierunkowskazów Toyota
    Klakson Nauka jazdy opinie
    Klakson samochodowy różne dźwięki
    klakson Mondeo MK2
    klakson A4 B6
    Klakson dzwonek na kom
      Boże Narodzenie i Adwent

    Temat: laguna awaria nawiewu
    Mam problem z nawiewem w lagunie Raz dziła raz nie działa. Od ostatnich
    dwóch dni wogóle nie działa. Silniczek , bezpiecznik jest dobry wiem że
    napewno szwankuje elektryka.
    Nie wiem czy za to tez jest odpowiedzialny jakiś układ  w kompie samochodu.
    Czy może jakiś przekaźnik ????
    Żeby było śmiesznie  reno wymyśliło letni klakson :-)
    działa tylko w lecie w zimie  niechce trąbić  :-(  ale jak temperatura
    podniesie się powyżej 10 st. C  działa  :-)
    niech ich szlag trafi :-)  gdyż mam problemy tylko z elektryką :-(

    CZY KTOŚ MI MOZE POMÓC  potrzebuje jakiś schematy elektryczne  lub ktoś miał
    podobną usterkę
    Może ma jakiś pomysł :-)
    <laguna 2,0 RXE 1994


    Źródło: topranking.pl/1059/26,laguna,awaria,nawiewu.php


    Temat: laguna awaria nawiewu
    Opisz dokładniej co się dzieje, co i jak sprawdzałeś.
    Ostatnio ja się męczyłem z nawiewem, a przyczyna była banalna.

    Mam problem z nawiewem w lagunie Raz dziła raz nie działa. Od ostatnich
    dwóch dni wogóle nie działa. Silniczek , bezpiecznik jest dobry wiem że
    napewno szwankuje elektryka.
    Nie wiem czy za to tez jest odpowiedzialny jakiś układ  w kompie
    samochodu.
    Czy może jakiś przekaźnik ????
    Żeby było śmiesznie  reno wymyśliło letni klakson :-)
    działa tylko w lecie w zimie  niechce trąbić  :-(  ale jak temperatura
    podniesie się powyżej 10 st. C  działa  :-)
    niech ich szlag trafi :-)  gdyż mam problemy tylko z elektryką :-(

    CZY KTOŚ MI MOZE POMÓC  potrzebuje jakiś schematy elektryczne  lub ktoś
    miał
    podobną usterkę
    Może ma jakiś pomysł :-)
    <laguna 2,0 RXE 1994



    Źródło: topranking.pl/1059/26,laguna,awaria,nawiewu.php


    Temat: autoalarm cheetah - jaki to ja mam model ???
    Witam

    Niedawno kupiłem lagunę 1998 z zamontowanym autoalarmem cheetah. Niestety
    poprzedni

    właściciel nie miał żadnej dokumentacji do alarmu a potrzebuję sie
    dowiedzieć, jaki model

    posiadam. Jedyne co widzę bez rozbierania deski w aucie to czujnik
    ultradźwiękowy ch-212-2P który był montowany w wielu modelach alarmów.

    Cechy charakterystyczne:

    - pilot w obudowie drewnopodobnej w kształcie bumerangu (taki jak ten

       ze zdjęcia po prawej http://www.certus.pl/szczeg.php?p=15 )

    - W większości alarmów cheetach wyłączenie dźwięku klaksona podczas
    rozbrajania i uzbrajania alarmu wykonuje się włączenie stacyjki i wciśnięcie
    niebieskiego przycisku. Wtedy auto zamruga 3 razy kierunkowskazami i już
    jest wyłączone. Natomiast w moim alarmie (do tego doszedłem metodą prób i
    błędów :-) po załączeniu stacyjki trzeba jeszcze wcisnąć przycisk reset i
    dopiero potem niebieski przycisk na pilocie.

    Czy na podstawie tych informacji może mi ktoś powiedzieć jaki model alarmu
    posiadam - zależy mi również o instrukcji jak zaprogramować nowego pilota
    (metody z innych modeli alarmów cheetah nie działają).

    Pozdro


    Źródło: topranking.pl/1603/autoalarm,cheetah,jaki,to,ja,mam,model.php


    Temat: Laguna czy Mondeo ?
    Niektóre Lagi (te z klimą?) też mają podgrzewaną przednią szybę, phi ;-)))
    Co do przełączników świateł to są bardzo praktyczne i ergonomiczne - żadnego
    szukania po omacku, wszytko w zasięgu ręki + brzęczyk włączonych świateł po
    otwarciu drzwi i wyłączeniu zapłonu (nie gasną wtedy, ale jest ostrzeżenie)
    A zresztą. Kwestia gustu i przyzwyczajenia.
    Za Chiny tylko mi nie odpowiada jak jeżdżę Matizem to, że wycieraczki w nim
    działają "odrotnie" tzn, do góry są kolejne biegi... Dobrze że kierunkowskazy
    chodzą normalnie...
    Aha,
    Klakson - po francusku i nie-francusku, czyli z lewej strony dzwigni
    kierunkowskazow i w kierownicy - jak kto woli.
    Zazwyczaj francuskie umiejscowienie jest krytykowane, ale powiem Wam, ze ja
    w "nagłych" sytuacjach odruchowo zawsze sięgam palcami do tego "francuskiego"
    przycisku w dźwigni. Centralny w kierownicy (wersja bez poduchy) używam tylko
    rozmyślnie gdy jestem na kogoś wqrrfiony, zazwyczaj z dużą dozą energii :)))

    PSA propos ergonomii - taka pierdółka - w Ladze jest sterowanie fabrycznego
    radia przy kierownicy, ot, zmiana stacji, wyszukiwanie, głośność, mute, pod
    palcami, bez odrywania rąk. Fajne. Pożyteczne. W wersjach fazy II już
    _prawdopodobnie_ nawet wyświetlacz radia przeniesiono wyżej, aby wzroku nie
    opuszczać.
    Aaaa, no i wskaźnik poziomu oleju jest w Lagunie, nie musisz dotykać bagnetu!
    (zresztą i tak nie zjada go praktycznie wcale).


    Źródło: topranking.pl/1610/laguna,czy,mondeo.php


    Temat: Laguna III - brawo!
    Ja jestem nieszczęśliwym uzytkownikiem laguny 2 privilege z 18.motorkiem i
    wszelkimi mozliwymi dodatkami.....
    I jestem juz tak smiertelnie umeczony tym samochodem że mi sie normalnie chce
    na na niego zeżygac....
    Lista usterek jest tak długa że nie chce mi sie was zanudzać (ostatnio odkryłem
    że mi nie działa klakson i szyba)
    Ludzie niech zgnije u mnie na placu ale błagam was nie kupujcie tego gówna!!!!
    Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,20,26452944,26452944,Laguna_III_brawo_.html


    Temat: Laguna Grandtour

    Fachowcy !
    Jestem na kupnie i wypatrzyłem w Gepardzie Lagunę Grandtour 1.8 Privilege,
    rok
    2001.
    1. Czy Laguny naprawdę są awaryjne jak mówią niektórzy?


    A ile chcesz tym cudem pojezdzic? Jak do 50 tys km to moze nie bedzie
    awaryjny :)

    Ja mam taka, ale 2002 i 2.2 dci, przebieg 90 tys. tez Privilege.

    Moje uwagi:
    Tapicerka fajna, ale skora na boczkach sie wyciaga i wyglada jakby miala 190
    tys - a nie jestem ani duzy ani ciezki.
    Deska coraz bardziej skrzypi, trzeszczy, jeczy, itd.
    Zamki jak sie zamykaja, to jakby ktos mlotkiem je przesuwal. A bylo tak
    cichutko na poczatku :(
    Fotele niemilosiernie skrzypia podczas jazdy
    Lampki sufitowe zamocowane gorzej niz w fiacie 126p

    Czyli jakosc wykonania srednia.

    A teraz mechanika
    Wymienilem:
    Intercooler, uszczelniacz walu silnika, sprzeglo jest na wykonczeniu (nie,
    nie niszcze sprzegla, w vectrze wytrzymalo 150 tys bez wymiany), wachacz (no
    coz, dziury), wycieraczka tyl (w kazdej do wymiany), pekniety katalizator na
    pol (nowy podobno 3000 pln).
    Do tego wyciek paliwa (naszczescie ropy), coraz glosniejsza praca i wieksze
    dymienie oraz cos stuka i puka w silniku.
    Spryskiwacze lamp juz sie praktycznie nie chowaja. Podobno cos trzeba umyc,
    probowalem, ale jeszcze nie odkrylem co i jak. Jak zdarzylem zauwazyc, jest
    to szerszy problem.

    Generalnie.
    Autko zajefajne pod katem komfortu, wyposazenia, sposobu jazdy, ale
    problemow raczej nie unikniesz, a serwisy sie nie znaja...
    Wezwali mnie na akcje serwisowa w celu wymiany modulu klaksonu, od tego
    czasu jak zamyka sie samochod w funkcji "wolne rece" to zamiast dyskretnie
    dac znac, potrafi trabic na caly regulator. Raz tak, raz tak. Serwis staral
    sie mi wmowic, ze "komputer sie uszkodzil". Odpuscilem, bo w miedzy czasie
    karta upadla i przestala dzialac. Nowa cos kolo 1000 zeta, wiec jeszcze nie
    kupilem.
    Raz umarl akumulator podczas odpalania. Komputerowi zabraklo pradu podczas
    selftestu. Umarl tempomat. Ile potem bylo problemow z przywrocieniem
    parametrow. Jeden serwis chcial wymieniac cala deske za 3000 pln.
    Naszczescie drugi serwis przywrocil parametry za 60 pln, ale trwalo to dlugo
    i meczyli sie we dwojke. Pan diagnosta nie wiedzial ze po zmianie parametrow
    nalezy zdjac kleme z aku zeby parametry zostaly przyjete. Strach oddac
    samochod na powazniejsza naprawe.
    Ogolnie ceny czesci raczej wysokie.

    Dla mnie nastepny samochod napewno nie bedzie firmy Renault.

    Pzdr
    Krzysiek R
    R. Laguna II 2.2 dci grandtour


    Źródło: topranking.pl/1604/laguna,grandtour.php


    Temat: Uwaga na nowa Lagune!
    Gość portalu: Mar napisał(a):

    > Pozwól, że użyję przenośni: "nie muszę wcale wąchać g...., żeby wiedzieć, że
    > śmierdzi." Niewykluczone, że czujnik ciśnienia w oponach może kogoś bawić, ale
    > dla mnie jest zbędnynm dodatkiem, który z pewnością nie pozostał bez wpływu na
    > cenę auta. A prestiżowy samochód to to wcale nie jest, więc ten aspekt z
    > pewnością ma znaczenie. Jeśli do produkcji seryjnej wprowadza się jakąś
    > nowinke, to nie powinna ona uprzykrzać eksploatacji. Są też pewne tradycujne
    > elementy pojazdu (kluczyk, które mimo całego postępu technologicznego się nie
    > zmianiają. I to jest dobrze, bo człowiek potrzebuje pewnej stabilności
    > (zwłaszcza klasa średni, dla której jak sądzę auto to jest kierowane). Francuzi
    >
    > wymyśli już różne dziwactwa (koło zapasowe pod podwosiem, klakson w dźwigni pod
    >
    > kierownicą) i to się nie przujęło. A poza tym ja gumy nie złapałem od około 50
    > tys. km na pewno, a wcześnie to już nie pamiętam kiedy.


    Ludzie!Te usterki można nazwać chorobami wieku dzieciecego.Wszystkie modele
    nowych aut je przechodzą(nawet "doskonałe" Volkswageny).CZujnik cisnienia w
    oponach to świetny pomysł(jak działa prawidłowo),a karta elektroniczna to raczej
    rodzaj znaku rozpoznawczego Laguny,małej wisienki na torcie, nie jakiś
    ważny,decydujący element.Sam mam francuza(Megane)i bardzo mnie cieszy
    pewien "niepotrzebny bajer" tj elektroniczny wskaznik poziomu oleju(odpada mi
    babranie się z bagnetem).Pozdrawiam


    Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,20,304152,304152,Uwaga_na_nowa_Lagune_.html


    Temat: ******Wróciłam 7+7rejs, pobyt Desert Rose ********
    01.09.2006 PIĄTEK/ 02.09.2006 SOBOTA
    Pewnie się zastanawiacie dlaczego piątek/sobota... Otóż z tego pierwszedo dnia
    mieliśmy zaledwie 1,5 h. Zabawne, jak oni sobie wyliczają te 15 dni...
    Ale wracając do tematu: wylot z Poznania planowany był na 22:15, niestety
    przesunęło się 15min. Linie egipskie AMC. Nie takie złe, jak mówią. Na lotnisku
    w Hurghadzie byliśmy ok. 2:30 czasu polskiego, czyli 3:30.
    Oczywiście nie było szans, żeby kupić wizę za 15$, skoro tylko nasz samolot
    lądował o tej porze. Skasowali nas po 18$. A swoją drogą zaskoczyło mnie, jak
    oni szybko działają i jak są zorganizowani: tabliczki Triada, momentalnie
    szykować $$$ - kupować wizę, potem znowu jakaś kontrola, czekanie na bagaże i
    znów Triada, rozdzielenie do autokarów... Chyba trudno się zgubić.
    Wsiadamy do autokaru, a w nim tylko jedzie 12 osób do naszego hotelu.
    Dowiadujemy się, że w pierwszej kolejności jest rejs. Huuuuuuuuuura!!!!
    Po drodze mamy mozliwość podziwiania innym hoteli, które są przepięknie
    oświetlone. I pierwszy szok – samochody jeżdżą bez świateł. Mają ustalony
    system porozumiewania się. Znacznie później dowiedzieliśmy się, że w samochodzi
    różne rzeczy mogą nie działać, ale musi być sprawny klakson, który jest non
    stop w użyciu J.
    Dotarliśmy do Desert Rose. Również on był oświetlony. Niestety zmęczeni nie
    mieliśmy siły przyglądać dokładnie... Chcieliśmy jak najszybciej znaleźć się w
    łóżkach, bo o 12 musieliśmy się wymeldować. O 16 miał nas zabrać autokar do
    Luksoru.
    Hotel jest super, ale kochają tam biurokrację. Ile trzeba się naczekać zanim
    się dostanie klucze do pokoju, wiedzą tylko Ci, którzy byli....
    Na tę jedną noc (a raczej kilka godzin) dostaliśmy pokój 518. W pokoju i
    lodówka i sejs i wielkie łoże... i balkonik... Ogólnie OK.
    Od 7:00 było śniadanie. Wskoczyliśmy na nie klika min. przed końcem (czyli
    10:00). O 12:00 zdaliśmy pokoje. Należy pamiętać, żeby rzeczywiście zmieścić
    się do 12, bo potrafią policzyć człowiekowi jeszcze jedną dobę (jedyne 50$).
    Mieliśmy czas dla siebie i okazję, żeby rozejrzeć się po hotelu. O 14:30
    spotkanie z naszą rezydentką Sabiną Kubus. Opowiedziała nam krótko czego się
    wystrzegać, na co uważać... No i oczywiście zaoferowała wycieczki. Jak się
    później okazało rezydent jest po to, żeby tylko sprzedać fakultety... Chcąc nie
    chcąć – przeraziła nas trochę ilość godzin w autobusie – kupiliśmy Kair 1 dzień
    za 70$ . Zdzierstwo!!! Ale jeśli się chce zobaczyć piramidy, to nie ma innej
    rady.
    Można było jeszcze kupić: Kair 2-dniowy za 140$, wycieczkę na wyspę Gifun za 25
    $, wycieczkę katamaranem za 35$, jeep safari za 55$.
    Na spotkaniu był też człowiek z Polskiego Centrum Nurkowego V.I.P, który
    zachęcał nas do snurkowania i dupkowania. Szybka decyzja: próbujemy.
    Zapisaliśmy się. Cena 45$.
    Spotkanie się skończyło, poszliśmy kąpać się w lagunie, która jest za
    kompleksem hotelowym.
    O 16:00 wyruszyliśmy w trasę do Luksoru, w konwoju. Ponoć konwoje są dla
    naszego, turystów, bezpieczeństwa. I musimy w to wierzyć. A prawda jest taka,
    że każdy musi zarobić... W Egipcie nie ma nic za darmo. I im szybciej człowiek
    się tego nauczy i przyswoi, tym lepiej. W trakcie podróży zatrzymywaliśmy się
    chyba za 3 razy, zwowu w wiadomym celu – żeby Egipcjanie, którzy na postojach
    sprzedają (napoje, jedzenie, stroje...) mogli zarobić. Zaraz też zbiegały się
    dzieciaki z kozami, osłami, wielbłądami, żeby turyści mogli sobie zrobić
    fotkę...
    Rezydentką na objeździe była Joanna Kordykiewicz, pani o dość specyficznym
    poczuciu humoru. Ale trzeba oddać jej to, że ciekawie opowiadała. I gdyby nie
    to, nie potrafiłabym prawdopodobnie z pamięci opisywać to, co oglądaliśmy.
    Nasza grupa miała podróżować statkiem 4*. W autobusie jechali z nami także
    ludzie ze statku 5* - przewodnikiem był Maciek (niestety nie pamiętam nazwiska,
    miałam okazję z nim jechać do Abu Simbel, ale o tym później). Po drodze
    inicjatywę przejęła Joanna i opowiadała nam historię Egiptu, przytaczając różne
    anegdotki. Czas w miarę szybko minął. Przewodniczka skasowała po 110$ za
    objazdówkę. Powiedziała, że można dodatkowo, jak będzie dzień wolny w Asuanie –
    wykupić wyjazd do ABU SIMBEL 45$, WIOSKA NUBIJSKA 15$.
    Dotarliśmy na kolację.
    Okazało się, że będziemy na statku MS Rosetta 4*. Przyznam, że wcześniej nie
    słyszałam tej nazwy... Ale nie nastawiałam się pesymistycznie. Dostaliśmy
    kabinę 309. Sądziłam przez chwilę, że to gdzieś pod pokładem. Jak się okazało
    później, to był najwyższy poziom. Mieliśmy b.dobrą kajutę. Były one rozdzielane
    w kolejności kupowanej wycieczki... J
    I tak nam minął drugi dzień.
    Cdn.

    Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,622,48793433,48793433,_Wrocilam_7_7rejs_pobyt_Desert_Rose_.html



     
      Home
    KLM Bristol
    KLM Beijing
     
     
    Gdy przyjdzie dzień sądu, nie zapytają nas o to, cośmy czytali, lecz cośmy czynili. Tomasz a Kempis
    Divitiae apud sapientem virum in servitute sunt, apud stultum in imperio - bogactwa u mądrego są na służbie, a u głupiego przy władzy. Seneka
    Aby kobiety gubić, trzeba kobiety lubić. Jan Sztaudynger
    Zostaniecie tylko we dwoje: Bóg na niebie i ty na ziemi. Jerzy Liebert
    Gdyby człowiek zdał sobie sprawę z tego jak nędzna jest istota z pewnością popełniłby samobójstwo. . . Friedrich Nietzsche